kamk0f sative ceo

Wywiad: Kamk0F – CEO Sative

Tym razem na nasze pytania odpowiedział CEO a zarazem właściciel Sative – czyli grafik ukrywający się w internecie pod nickiem Kamk0F.

Podczas wywiadu zapytaliśmy Kamila o występ jego podopiecznych w poprzedniej edycji ESEA Open. Dowiedzieliśmy się także, dlaczego Kamk0F chciał zamknąć Sative oraz co spowodowało, że zainteresował się tworzeniem grafik.


Nisu: Zadaję to pytanie chyba na początku każdego wywiadu, ale niestety muszę to zrobić także w twoim wypadku… Na początek przedstaw się wszystkim. Powiedz nam co robisz w wolnym czasie, czym się zajmujesz na co dzień, nad jakimi projektami obecnie pracujesz?

Kamk0F: Siemka, mam na imię Kamil – w internetowym środowisku zapewne bardziej jestem kojarzony jako Kamk0F. Na co dzień jestem uczniem. Chodzę do trzeciej klasy technikum, a po godzinach moją zajawką jest grafika oraz właśnie e-sport. Jeśli chodzi o  projekty nad jakimi pracuję, to od nieco ponad dwóch lat, moim oczkiem w głowie jest właśnie Sative. Poza tym pomagam również w realizacji Immunity oraz staram się budować swoją postać w środowisku graficznym – co jednak na przestrzeni ostatnich dwóch lat, uważam, że bardzo zaniedbałem.

Z tym ostatnim trochę bym polemizował. Wydaje mi się, że większość kojarzy ciebie bardziej z roli grafika, aniżeli właściciela organizacji. Pogadajmy jednak chwilę o tym esportowym projekcie. Co spowodowało, że w ogóle założyłeś Sative?

Początkowo Sative było najzwyklejszą drużyną złożoną ze znajomych, wraz z którymi graliśmy głównie dla zabawy. Po pewnym czasie całość jednak odeszła w niepamięć. Nadszedł jednak okres, gdy jeden z internetowych znajomch, którego spotkałem w poprzednich, nieco bardziej poważnych drużynach – Mastertukan – grał wtedy bodajże dla Dragon E-Sports. Stwierdziłem, że może przygotuję dla nich jakieś grafiki.

W międzyczasie powstał także projekt Vector Team, który  głównie wciągnął mnie w całą zajawkę dotyczącą prowadzenia własnej organizacji. To jednak nie było to i po dość krótkim czasie, projekt ten został zakończony. Wtedy to właśnie w mojej głowie narodziła się wizja Sative. Stwierdziłem, że chce spróbować  swoich sił – tym razem jednak bardziej na poważnie. Stworzyłem logo, pierwsze grafiki i właśnie przy pomocy Mastertukana ruszyliśmy z nowym projektem.

Tak to w zasadzie się zaczęło. Pragnę też podkreślić, że początkowo Sative nigdy nie miało zostać pełnoprawną organizacją. Mój zamysł był taki, aby stworzyć drużynę, stworzyć jej social media, aby zawodnicy mieli swego rodzaju dach nad głową. Chciałem, aby grając pod banderą Sative, stali się rozpoznawalni, co miało przyczynić się do znalezienia lepszej organizacji, która będzie w stanie zapewnić im lepsze warunki.

Sam na początku chciałem mieć miejsce, w którym będę mógł dla siebie eksperymentować z grafikami oraz działaniem w social mediach. Z biegiem czasu, wiele się pozmieniało i myślę, że można powiedzieć, iż Sative malutkim kroczkami dążyło właśnie do tego, aby stawać się coraz to lepszą organizacją. Jak to wyszło? Nie mnie oceniać. 😂

To skąd w takim razie wzięła się ta dość oryginalna nazwa? Dlaczego akurat ta konkretna? Jaka jest geneza Sative?

Jak wcześniej  wspomniałem – zaczęło się od gry z kolegami, gdzie postanowiliśmy założyć jakąś drużynę, żeby coś wspólnie pograć. Wtedy zastanawialiśmy się właśnie nad stworzeniem nazwy. Sative przyszło mi do głowy podczas oglądania bodajże jakiegoś meczu PLE. Odmieniałem wtedy różne nazwy drużyn, na różne sposoby i nagle rzuciłem właśnie Sative. Nazwa ta dość przypadła mi do gustu i to właśnie przy niej zostaliśmy.

Wiem, że większość rzeczy dotyczących funkcjonowania Sative, wykonujesz sam – a przynajmniej tak było dotychczas. Jak sobie dajesz z tym radę? Czy prowadzenie organizacji esportowej – przynajmniej na tym poziomie, to duże wyzywanie? Czy pojedyncza osoba jest w stanie sobie z tym wszystkim poradzić?

Patrząc wstecz, jestem w stanie powiedzieć, że na taką skalę, na jaką prowadziłem dotychczas Sative, jedna osoba bez większych problemów jest w stanie sobie z tym poradzić. Tutaj mogę wspomnieć, że kiedyś korzystałem z pomocy Ciska,  który miał pełnić rolę Social Media Managera, jednak ostatecznie sam zabierałem się za jego obowiązki, a CiseK wkręcił się w rolę trenera ówczesnego składu. 😂 Tak więc jest to możliwe.

Uważam jednak, że warto mieć kogoś do pomocy, ponieważ zawsze ktoś może wpaść na pomysł, na który my samemu nigdy nie wpadniemy. Coś takiego może – nawet w najmniejszym stopniu – przyczynić się do rozwoju marki.

Czy budując markę Sative, wzorowałeś się na jakiejś innej organizacji? Czy próbowałeś wprowadzać u siebie jakieś rozwiązania, które np. podpatrzyłeś u konkurencji?

Rozpoczynając swoją przygodę z tworzeniem Sative, byłem zupełnie zielony w kwestiach zarządzania. Ten element wydaje mi się, że trudno jest zaczerpnąć od innych organizacji – szczególnie, gdy nie znasz ich od wewnątrz.

Jeśli chodzi natomiast o sprawy zewnętrzne, które głównie skupiają uwagę odbiorców – czyli chociażby prowadzenie social mediów, to na samym starcie starałem się wypracowywać własny styl. Czy to grafik, czy zawartości postów, czy też  samego stylu pisania. Chciałem testować różne rozwiązania oraz stale ulepszać publikowane treści.

Czy się wzorowałem? Myślę, że nie. Nie powiem jednak też, że wszystko wymyślałem sam – próbując dojść do ideału, na pewno przeglądałem wiele innych stron organizacji, szukając inspiracji oraz chcąc wyhaczyć coś nowego, co mógłbym przekształcić i wykorzystać w Sative.

Zawsze chciałem stworzyć coś innego, wyróżniającego się na tle reszty. Stąd na pewno nie wzorowałem się na poszczególnych organizacjach, ale poniekąd sięgałem po inspiracje.

Tutaj pragnę też podkreślić, że w niektórych momentach, całą markę pomagali mi tworzyć: Mastertukan czy CiseK, którym chciałbym z tego miejsca podziękować za cały wkład – pomimo tego, że nie zawsze zgadzałem się z ich zdaniem.  😂

Od dłuższego czasu Sative stawia tylko na CS:GO. Możemy spodziewać się w twojej organizacji innych gier?

Na ten moment na pewno nie. Scena CS:GO to płaszczyzna, na której czuje się najlepiej. Mimo to istnieją rzeczy, które wciąż są dla mnie nowością. Chciałbym zatem najpierw w 100% poznać to środowisko i wiedzieć jak w nim działać, a dopiero potem myśleć o czymś nowym.

Zostańmy w takim razie jeszcze przy CS:GO. Niedawno braliście udział w ESEA Open #36. Jakie mieliście założenia odnośnie tego sezonu? Jaki był plan minimum oraz maksimum odnośnie tych rozgrywek? Co udało wam się faktycznie zrealizować?

Początkowo planem minimum był awans do wyższej dywizji. Bardzo szybko jednak okazało się, że zawodnicy po tym sezonie nie będą kontynuować gry w dotychczasowym składzie. Po tej decyzji jedynym celem do zrealizowania, zostało dogranie 36 sezonu ESEA – co jak widać się udało. 😂

Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wyniki w tych rozgrywkach były bardzo dobre. Trzeba tutaj jednak wziąć pod uwagę fakt, że właśnie przez planowane rozejście się zawodników, od niemalże samego początku: nie prowadziliśmy żadnych treningów, nie analizowaliśmy rywali czy też nie poprawialiśmy błędów. Do tego co mecz musieliśmy wspomagać się stand-inem. Zdarzały się spotkania, w których poza samym stand-inem, musiałem wchodzić również ja – casualowy zawodnik z 4 levelem faceit. 😂 Przykładem takiego spotkania jest chociażby nasz jedyny pojedynek w play-offach przeciwko Metizport.

Biorąc pod uwagę wyżej wymienione czynniki, uważam, że ostateczny rezultat jest bardzo pozytywny. Pozostaje tylko żal, że tak dobrze wyglądający skład, ma inną wizje i podejście do gry, co niestety skutkuje obraniem innych dróg przez samych zawodników.

Trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o sezon 36, to faktycznie rotacja w składzie Sative była widoczna. Jak to się jednak stało, że wybrałeś taki a nie inny line-up? W jaki sposób w ogóle pozyskujesz nowych zawodników do drużyny?

Jeśli chodzi o rotację w obecnym sezonie ESEA to zgodzę się w 100%. Powód jak i okoliczności, myślę, że wyczerpałem w poprzednim pytaniu.

Tutaj trzeba jasno powiedzieć, że dobór składu po prostu się nie udał i wyglądało to tak, jak wyglądało. Kontrastem jest natomiast nasz poprzedni skład, który wspominam zdecydowanie najlepiej. Mowa tutaj o ekipie, w której skład wchodzili: mastertukan, Ki3lo, KhanCzesio, Bug1, Varo. Chłopaki wspólnie grali ponad rok i był to zdecydowanie jeden z najlepszych okresów w naszym zespole. Były wzloty, ale także upadki z którymi sobie radziliśmy wspólnie – jak dorosłe osoby. Całość pozwoliła nam napisać naprawdę fajną historię, która – patrząc na ogół podziemia – trwała dość długo. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że bardzo mało składów potrafi wytrwać tak długi okres bez żadnych zmian.

Wracając jeszcze do kwestii doboru nowych zawodników: od samego początku budując skład, tworzyłem go wokół mastertukana, Ki3lo oraz KhanCzesia. To właśnie im pozostawiałem decyzję odnośnie pozostałych zawodników, gdyż ufałem im oraz dobrze wiedziałem, że sami lepiej czują to, z kim stworzą zgraną ekipę. Ja tylko upewniałem się, czy wybrane przez nich osoby są odpowiednie i czy nie będą w stanie chociażby swoim zachowaniem wpłynąć negatywnie na wizerunek Sative.

Wspomniałeś o wizerunku, więc wypadałoby poruszyć pewien ważny temat. Jak dobrze wiemy,  ESEA jest priorytetem dla wielu drużyn CS:GO. Paradoksalnie, same organizacje, raczej nie mają zbyt wielu profitów, chociażby z awansu ich ekip do ESEA Intermediate – zostaje tylko pewnego rodzaju prestiż. Z drugiej strony, mamy różnego rodzaju amatorskie lub półamatorskie ligi oraz turnieje, których poziom jest o wiele niższy, ale za to dają organizacjom możliwość generowania większych zasięgów, wynikających np. z interakcji pomiędzy poszczególnymi drużynami oraz ich fanami. Które rozgrywki cenicie sobie w Sative bardziej oraz dlaczego akurat te, a nie inne?

Po sformowaniu nowego składu, głównym celem była właśnie ESEA. W planach mieliśmy także zamiar regularnie brać udział w innych turniejach na naszym podwórku, które pozwalałyby – właśnie tak jak wspomniałeś: chociażby powiększyć zasięgi. Ważne też dla nas było, żeby istniała realna szansa na wygranie jakichś kwot, które później można by było przeznaczy na reinwestycje.

Zatem tak jak wspomniałem – priorytetem była głównie ESEA, ze względu chociażby na sam poziom, jednak również planowaliśmy pokazywać się na naszym podziemnym podwórku. Niestety z poprzednim składem były problemy – przez które mieliśmy bardzo mało czasu na grę, co bardzo skutecznie uniemożliwiło nam rywalizację w takich rozgrywkach.

Z tego co pamiętam, jakiś czas temu w komentarzach na Axide wspominałeś coś o planowanych zmianach w dywizji CS:GO – stąd poniekąd ten wywiad. Jaka jest ich przyczyna – to już w sumie wiemy, ale chciałbym się dowiedzieć od jak dawna je planujecie oraz czego się spodziewasz po ich przeprowadzeniu?

Zmiany były pewne już od pierwszych meczów w ESEA – nie jestem w stanie określić dokładnej daty. Decyzja ta nie była spowodowana wynikami. Najprościej mówiąc, jeden z zawodników miał zupełnie inną wizję gry oraz całkiem inne podejście do CS-a, w którego grał głównie dla zabawy. Zawodnicy mieli na głowie inne aktywności, takie jak chociażby treningi piłkarskie, które ograniczały w znacznym stopniu czas na treningi drużynowe w grze. Treningi, bądź też mecze, mogły odbywać się zatem tylko 3 dni w tygodniu – poniedziałek, środa i piątek oraz czasami jakiś official w weekend.

Chcąc grać na poważnie, tego czasu na treningi potrzeba zdecydowanie więcej. Wiedzieliśmy, że jeśli chcemy zmienić mix w faktyczną drużynę, musimy coś zmienić. Dość szybko okazało się, że nasz zespół opuści dwóch zawodników.

Początkowo postanowiliśmy szukać dwójki, która uzupełni pustkę w składzie. Jednak po czasie dowiedzieliśmy się, że nasz IGL – Boro – głównie poprzez studia, również nie będzie mógł oddać się gierce, ponieważ przyszły takie dni, w których z uczelni wracał dopiero w późnych godzinach wieczornych.

I tutaj pojawia się chyba najgorsza część w historii Sative. W naszych szeregach pozostali już tylko mastertukan oraz Ki3lo, którzy byli ze mną nieprzerwanie od samego  początku organizacji, a nawet i dłużej, bo jeszcze za czasów Dragon E-Sport czy Vector Team. Wspólnie jednak doszliśmy do  wniosku, że łatwiej będzie im znaleźć osobno swoje zespoły, bądź próbować jeszcze wspólnie w składach poszukujących właśnie dwóch zawodników. Co za tym idzie – nasze grono opuścili również mastertukan oraz Ki3lo.

Co było dalej?

Jedyne czego można było się wtedy spodziewać, to zawieszenia działalności Sative na czas nieokreślony. Wiadomo, mógłbym ściągnąć nowy skład, czy też starać się pozyskać nowy zespół któregoś z byłych  zawodników, jednak istniał jeden prosty czynnik, który skutecznie mi to uniemożliwił – były to oczywiście finanse. Na tamten moment, nie miałem możliwości zapewnić chłopakom zbyt wiele. Wiedziałem, że lepiej wyszliby na znalezieniu nowej organizacji, która zapewniłaby im odpowiednie warunki do rozwoju i w której nie musieliby pokrywać z własnej kieszeni kosztów kolejnego sezonu ESEA.

Skoro Sative miało być zawieszone, to jak to się stało, że dogadałeś się z TaxiTeamem i ostatecznie zobaczymy tag organizacji w 37 sezonie ESEA Intermediate?

Myślę, że w dużej części przyczyniła się tutaj właśnie wyżej wspominana grafika. Od dłuższego czasu tworzyłem grafiki właśnie dla TaxiTeam. Pojawiły się zlecenia, aby stworzyć headery dla Sudden Death oraz Aristoon, które również zostały wsparte przez TT. Stąd dowiedziałem się o ich projekcie, w którym właśnie wspierają inne organizacje.

Zastanawiając się nad tym, co mogę zrobić aby Sative pozostało w grze, stwierdziłem, że właśnie pomoc TaxiTeam może być dla nas kluczowa. Bez dłuższego zastanowienia odezwałem się do nich. Odpowiedź była bardzo pozytywna. Spotkaliśmy się również na Teamspeaku aby się dogadać i jak na razie wszystko zapowiada się bardzo ciekawie.

Myślę, że może powstać kilka fajnych rzeczy dzięki tej współpracy, ale na ten moment nie mogę jeszcze nic zdradzić.

Ok, nie drążę tematu. Najwyżej będę miał pretekst do kolejnego wywiadu. 😀 Gdzie widzisz Sative za 5 lat?

Jest to dość ciężkie pytanie, bo jak wspomniałem – jeszcze kilka tygodni wstecz, planowałem zawiesić naszą działalność.

To może inaczej. Patrząc z perspektywy czasu – co byś zmienił w Sative? Czy w ogóle jest lub był jakiś element w tej organizacji, który po czasie uznałeś za problematyczny lub denerwujący?

Ciężkie pytanie. Trudno powiedzieć mi, czy są elementy które chciałbym zmieniać. Natomiast na pewno są rzeczy, o które chciałbym bardziej zadbać i bardziej je rozwinąć. Mowa tutaj o integracji z fanami oraz o tworzeniu takiej małej grupy naszych odbiorców, aby bardziej zżyć się z fanami i wspólnie tworzyć fajną społeczność, która mogłaby się nawzajem wspierać. Jest to element, który na pewno nie był nigdy dobrze rozwinięty w Sative.

Owszem, jakimś tam swoim tempem, nadal wpadają lajki na fanpage’u, jednak to nie o to chodzi. Tworząc drużynę, chce się tworzyć też społeczność, która chce: ten zespół wspierać, śledzić jego zmagania itd. Na tym w Sative się niestety nie skupiałem i też nie posiadałem wcześniej wiedzy, jak zrobić to dobrze.

Drugim takim elementem którego zabrakło, był szeroko pojęty content. Jest to również ważny element, który przyciąga nowych odbiorców oraz zatrzymuje ich przy danej marce. W Sative tak naprawdę jedyne co pojawiało się na fanpage’u, to zapowiedzi oraz wyniki spotkań oraz od czasu do czasu jakieś ankiety, które nie są niczym oryginalnym. Żałuję, że zaniedbałem również ten element.

Zostawmy może temat Sative. Jak oceniasz obecny stan polskiego CS-a? Czy twoim zdaniem, opłaca się jeszcze inwestować w ten tytuł – chociażby pod kątem posiadania dywizji w organizacji?

Mówiąc w kontekście podziemia, uważam, że nasza scena powoli pnie się w górę. Ciągle pojawiają się nowe projekty, które są prowadzone w coraz to lepszy sposób i potrafią przyciągnąć nowych odbiorców. Myślę, że wszystko – w swoim tempie – idzie do przodu.

Czy opłaca się inwestować? I tak i nie. Na pewno trzeba liczyć się z tym, że inwestycja się po prostu nie zwróci – przynajmniej na początku. Z czasem być może zaczną pojawiać się zyski i może uda się wyjść na prostą, jednak według mnie jest to jeden z tych rzadkich scenariuszy.

A co myślisz o krajowych rozgrywkach CS:GO? Czego twoim zdaniem brakuje polskim turniejom?

Uważam, że turnieje tak samo jak cała scena idą powoli do przodu. Na pewno brakuje czegoś, czym dane rozgrywki są w stanie się wyróżnić i tym samym przyciągnąć większą liczbę widzów. Mimo, iż każdy turniej wygląda na swój sposób nieco inaczej, to są one bardzo podobne i nie ma wiele elementów, którymi dane rozgrywki wyróżniają się pośród innych.

Nie można tego oczywiście powiedzieć o wszystkich, ponieważ mamy chociażby turnieje organizowane przez Mighty Five, które z perspektywy widza są bardzo fajnie przygotowane. Sam chciałbym zwrócić uwagę na Never Give Up, ponieważ ostatnio wchodząc na ich transmisję, dość pozytywnie byłem zaskoczony przez same animacje przed meczem, które mimo tego, że graficznie może nie wyglądają najlepiej, to na pewno potrafią przyciągnąć wzrok oraz utrzymać widza na transmisji w trakcie jakiejś przerwy. Na pewno jest to lepsze rozwiązanie niż statyczna scena.

Nie wiem jednak jak to wygląda w przypadku innych transmisji, ponieważ ostatnio niestety nie śledzę tego na bieżąco. Osobiście uważam, że właśnie sama realizacja streama jest tutaj bardzo istotna.

Powiedziałeś wcześniej, że inwestycja w organizację raczej się nie zwraca. Ale czy prowadzenie organizacji coś ci dało? Oczywiście, poza dodatkowymi kosztami, które musiałeś pokrywać z własnej kieszeni.

Prowadzenie organizacji dało mi naprawdę sporo. Poszerzyłem swoją wiedzę o zarządzaniu projektami oraz bardziej poznałem całe środowisko. Ciągle uczyłem się nowych rzeczy, takich jak chociażby: najprostsze prowadzenie social mediów. Zebrałem również pełen bagaż doświadczeń. Wydaje mi się, że czas, w którym dotychczas prowadziłem organizację, mogłem wykorzystać jeszcze lepiej, by zdobyć jeszcze więcej różnorakiej wiedzy i doświadczenia.

Uważam jednak, że wyciągnąłem całkiem sporo i będę w stanie wykorzystać to w przyszłości. Nie chcę jednak na tym poprzestać i na pewno będę starał się dalej chłonąć wiedzę, nawet jeśli nie będę w danym okresie prowadził żadnego projektu.

Jak już wspomnieliśmy przy okazji kilku pytań, prowadzisz studio graficzne. Co spowodowało, że zamiast zająć się np. kopaniem piłki po trawie albo uprawianiem jakiegoś innego hobby, postanowiłeś szlifować swoje umiejętności w grafice?

Na samym początku muszę zaprzeczyć, bo i piłkę po trawie zdarza mi się dość często kopać! Co prawda traktuję to głównie jako zabawę i nie jest to na wysokim poziomie, ponieważ jestem zawodnikiem B-klasowego klubu, jednak najważniejsze jest to, że sprawia mi to przyjemność i pozwala oderwać się od rzeczywistości.

Wracając jednak do grafiki: od zawsze byłem zajawkowiczem. Zobaczyłem coś co przykuło moją uwagę, postanowiłem sam się w tym sprawdzić, wkręciłem się w to i starałem się być w tym coraz lepszy. Zawsze miałem tak samo: zarówno z grafiką, jak i z projektami e-sportowymi.

Co najbardziej lubisz w byciu grafikiem, a czego nie znosisz? Osobiście robiąc sporadycznie dla kogoś prace graficzne, zawsze miałem problem z niezdecydowanymi klientami. A jak to wygląda u ciebie?

Największą zaletą jest na pewno wolna ręka. Ostatecznie to ja decyduję, czy podejmuję się danego zlecenia czy jednak nie jest ono dla mnie. Bardzo fajne jest również to, że można być częścią innych projektów i dbać o ich wizerunek za pomocą grafik. Na pewno jest to satysfakcjonujące, kiedy widzisz jakiś ciekawy projekt, a w nim swoje grafiki.

Jeśli chodzi o to, czego nie znoszę, to na pewno tak  jak wspomniałeś – niezdecydowania klientów, ale również warto wspomnieć o klientach, którzy przychodzą i oczekują grafik za darmo, ponieważ w ich oczach jest to: kilka kliknięć w Photoshopie – banał. 😂

Planujesz w najbliższym czasie jeszcze jakieś projekty?

Na tę chwilę planuje bardziej skupić się na grafice, gdyż jak już wspomniałem wcześniej, bardzo to zaniedbałem. Pomagam również w niewielkim stopniu w realizacji Immunity, ale na ten moment nie planuje nic nowego. Jeśli jednak padnie jakaś propozycja dołączenia do jakiegoś ciekawego projektu, to na pewno ją rozważę.

Dobiliśmy do końca tej rozmowy. Chcesz kogoś pozdrowić albo coś przekazać od siebie?

Chciałbym tutaj podziękować za przeprowadzenie wywiadu. Pragnę podziękować każdemu, kto nawet w najmniejszym stopniu przyczynił się do rozwoju projektu Sative: zawodnikom, sponsorom, partnerom oraz przede wszystkim fanom – każdemu, kto śledzi nasze poczynania! Bez Was nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy teraz!


Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.

Zapraszamy także do obserwowania naszego profilu na Facebooku oraz Twitterze.

Więcej o Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menadżerem oraz webmasterem.