niesłuszny vac i inne historie z gatunku fantasy

Słowo na niedzielę: Niesłuszny VAC i inne historie z gatunku fantasy

Od wydania CS:GO minęło już 9 lat, a niektórzy gracze nadal próbują zmyślać, że ten VAC którego dostali na konto, to spisek szaraków z księżyca.

Niesłuszny VAC – mityczna sytuacja, w której gracz nie przyznaje się do winy, mimo iż na jego koncie widnieje magiczne oznaczenie, informujące o otrzymanym banie.  Znacie to?

Praktycznie co roku wychodzi kilka takich historii i muszę przyznać, że większość z nich nadawałaby się do jakiego zbioru powieści fantastycznych.

Wiecie, taka głupia sytuacja…

Jeżeli nie dopilnowałeś pewnych formalności albo nie sprawdzałeś regularnie poziomu zabezpieczeń konta, to niestety, ale wina za wbicie sobie dodatkowego achievementa na Steamie w postaci bana, leży w całości po twojej stronie. Nie zmieni tego: żalenie się na fanpage’u, wypisywanie ciągów przyczynowo-skutkowych, a także robienie internetowych happeningów, w których znajomi poświadczą, że potrafisz zrobić 5K z zasłoniętymi oczami i wyłączonym monitorem – grając oczywiście na kontrolerze.

Zero tolerancji dla oszustów

Valve ma zwyczajnie twoje wyjaśnienia tam, gdzie promienie słoneczne nie dochodzą. Jeżeli dostałeś bana, to w ich mniemaniu jesteś winny i na tym kończy się cała sprawa. Nie dostaniesz żadnych wyjaśnień – bo po co tracić czas na oszusta, skoro w kolejce stoi kilka tysięcy nowych graczy?

Co pomyślą kumple?

Jeżeli twoje aspiracje nie wybiegają poza esport amatorski, to raczej nie masz się czym przejmować. Poważnie. Jest bardzo wiele sposobów, żeby dalej grać na tym poziomie.

Sam fakt, że większość turniejów amatorskich, zwyczajnie ma wywalone na załatwienie AntyCheata, pokazuje dobitnie, że mało kto przejmuje się zabezpieczaniem tych rozgrywek przed cheaterami.

Jeżeli więc należysz do grona byłych haxów, to raczej nie będziesz miał większego problemu ze znalezieniem sobie nowego teamu. Podejrzewam nawet, że jakbyś zaczął się odpalać w takich rozgryw… Ale może zostawię ten akurat temat, na inny dzień.

Esport nie kończy się na CS:GO

Trochę gorzej prezentuje się twoja sytuacja, gdy nadal marzy ci się profesjonalna kariera, ale dostałeś bana w CS:GO.

Skoro więc nie masz szans na zdjęcie tej blokady – co już ustaliliśmy wcześniej, to po co marnować czas na ten konkretny tytuł?

Jeśli faktycznie chcesz zostać esportowcem, który będzie dostawał hajs za granie w profesjonalnych turniejach, to nie lepiej w takim wypadku, wybrać: Valoranta, Quake’a, Overwatcha albo Apexa? Zaczynasz wtedy od nowa, ale możesz przenieść przynajmniej część doświadczenia z CS-a na nowy tytuł.

A życie gracza na pisaniu postów

Jeśli jednak nie masz takich aspiracji – w takim razie… Kupujesz nowe konto i możesz sobie dalej pykać z ziomeczkami w podziemnych zmaganiach – tak jak już wspomniałem o tym wcześniej.

Daruj sobie jednak jakiekolwiek tłumaczenia, bo te zwyczajnie nie mają sensu. Raz, że ludzie i tak wyrobią sobie zdanie na twój temat, widząc tylko i wyłącznie info o banie, a dwa, że: umniejszenie swojej roli, pisanie na fb elaboratów na temat: Dlaczego ten ban mi się nie należał, to zwykła strata czasu. Chyba, że chcesz zostać bajkopisarzem albo twórcą powieści fantasy – wtedy może faktycznie, opłaca ci się tworzyć takie fanfiki.  W innym wypadku – skup się lepiej na graniu lub na innej pasji, która w jakiś sposób ciebie rozwija.


Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.

Zapraszamy także do obserwowania naszego profilu na Facebooku oraz Twitterze.

Więcej o Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menadżerem oraz webmasterem.