organizacje na scenie amatorskiej

Słowo na niedzielę: Czy organizacje jeszcze są potrzebne na scenie amatorskiej?

Patrząc na decyzje wielu drużyn CS:GO, zaczynam się zastanawiać, czy organizacje na poziomie amatorskim mają jeszcze jakąś przyszłość.

Mam wrażenie, że organizacje esportowe na poziomie amatorskim i półamatorskim, zaczynają powoli odchodzić do lamusa.

Zmiana podejścia zespołów do organizacji

Kiedyś każda drużyna osiągająca lepsze wyniki, szukała dla siebie miejsca pod skrzydłami jakiegoś projektu.  Od dłuższego czasu ten trend jest jednak mocno w odwrocie. Jeśli zerkniemy chociażby na tabele ARRMY, można dojść do wniosku, że praktycznie w każdej dywizji, jakieś 50% zespołów ma wywalone na reprezentowanie jakiejkolwiek organizacji.

Trudne do spełnienia wymagania

Co jest tego powodem? Wiele rzeczy. Teoretycznie podejmując współpracę z organizacją – nawet tą najmniej profesjonalną – zespół zobowiązuje się chociażby do grania pod jej tagiem. Niestety w ostatnim czasie, nawet i ten wymóg jest bardzo problematyczny. Przy obecnej rotacji graczy na amatorskiej scenie, ciężko jest złożyć coś na tyle stabilnego, żeby zrealizować zaplanowane założenia.

Stabilność rynku i oferty organizacji

No właśnie – stabilność. Może to tylko przewidzenia starego boomera, ale wydaje mi się, że kiedyś gracze potrafili wytrzymać w jednej drużynie o wiele dłużej. W dzisiejszych czasach, jeśli zespół ma problem, to nie stara się go rozwiązać, tylko doprowadza do rozpadu formacji – bo tak jest prościej i łatwiej. W końcu po co się męczyć, skoro można zaraz złożyć kolejny skład, w którym pojawią się te same problemy?

Oczywiście nie jest tak, że organizacje też są bez winy. Większość z nich oferuje bardzo mało (i nie, nie chodzi tutaj tylko o kasę), a w dobie powszechnego dostępu do: internetu, Facebooka, Twittera, ich rola zaczyna schodzić na dalszy plan, bo zawodnicy mogą skutecznie promować się sami.

Kiedy przyczyna zamienia się w powód

Oczywiście wspomniana wyżej oferta jest także zależna od tego, co zawodnicy są w stanie dać organizacji. I tutaj mamy… Zamknięcie koła. Jeżeli rynek jest niestabilny, dochodzi do ciągłych zmian i nie da się przewidzieć co stanie się dalej, to ciężko wymagać od organizacji, żeby wydawały na tym poziomie bajońskie sumy, które nigdy im się nie zwrócą.

Osobiście uważam, że jeżeli organizacje esportowe – funkcjonujące na amatorskiej scenie lub nawet tej bardziej półamatorskiej, chcą przetrwać, to będą musiały dokonać szeregu zmian. Mowa tutaj chociażby o: rejestracji działalności, fuzjach czy nawet zmianie podejścia do wspierania drużyn. W innym wypadku, ostatni zgasi światło, a podziemie esportowe, zamieni się w katakumby.


Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.

Zapraszamy także do obserwowania naszego profilu na Facebooku oraz Twitterze.

Więcej o Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menadżerem oraz webmasterem.